Wpisy z miesiąca sierpień, 2012

Psi tydzień w nowym domu

poniedziałek, sierpień 13, 2012

Dzisiaj mija siódmy dzień pobytu Kapitana w nowym domu. Dzieje się bardzo dużo. Z dnia na dzień coraz bardziej się przyzwyczaja i uczy nowych rzeczy. To niesamowite oglądać, jak pies się rozwija.

Zaczął reagować na swoje imię. Zazwyczaj wraca na komendę (z tym nie przesadzamy w miejscach publicznych). Normalnie zajada, pije wodę, pokochał swoje legowisko, nie wchodzi do sypialni.

Z negatywnych rzeczy nie sygnalizuje wyraźnie sikania i zdarzyło się 3 razy siknąć w domu. Może to mieć związek z lekami na gardło, jakie aktualnie przyjmuje, które są moczopędne. Niemniej czasem coś piśnie, czasem nie, a efekt wiadomo :-)

Druga rzecz, nad którą musimy popracować to jazda windą. Bardzo boi się do niej wsiadać i nie będzie łatwo, żeby go przełamać.

Pojawiła się również rzecz zaskakująca. Nie wiem jeszcze czy pozytywnie czy negatywnie, ale zaskoczyło nas to mocno. Mianowicie w sobotę, podczas długiego spaceru po polach i laskach obudził się w nim instynkt łowiecki. Najpierw przyniósł żywego ptaka - udało się go uprosić, żeby wrócił i zostawił. Potem czmychnął w kukurydzę, skąd po kilku minutach wyfrunęła wystraszona kuropatwa. Cały czas węszył, szukał i biegał - ale utrzymywał kontakt i raczej wracał. Z wystraszonego szczeniaczka nagle stał się myśliwym.

Najbardziej pozytywnym aspektem tygodnia jest to, że jak na razie bardzo dobrze znosi jazdę samochodem. Wskakuje bez problemu, potem trochę się pokręci i idzie spać, albo siedzi sobie spokojnie. Jutro będziemy w drodze przez 5h - to będzie prawdziwy test zarówno dla niego jak i dla nas.

Hubert Wilczyński

Pierwszy dzień psa w nowym domu

środa, sierpień 8, 2012

Pies przyzwyczaja się dość szybko. Zapewne kosztuje go to sporo energii, ale niepewność szybko przeradza się w ciekawość. Bał się misek - już z nich zajada i pije. Bał się legowiska - już w nim regularnie zasypia.

Wczoraj na spacerach zaczepiał już inne psy i wyraźnie szuka kontaktu, co dobrze wróży jego socjalizacji. Siknął raz w domu (nawet podniósł nogę), ale to raczej moja wina, że źle zinterpretowałem popiskiwanie. Zaraz po incydencie poszliśmy na spacer i wysikał więcej niż ja przez cały dzień. Widocznie wstrzymywał już w schronisku.

Niepotrzebnie za pierwszym razem wziąłem go na ręce i pojechaliśmy windą. Przez to niepewnie wchodzi do klatki i nie podchodzi do windy w związku z czym musimy używać schodów (6 piętro). W kontekście nadchodzącego wyjazdu do rodziców, którzy mieszkają na 10 piętrze to będzie pierwsza rzecz, jakiej musimy się nauczyć :-)

Jest radosny, chętny do zabawy i obserwuje nasze domowe “rytuały”. Od początku postawiliśmy sobie za cel, żeby nie wzmacniać negatywnych zachowań (np. przytulanie i głaskanie, kiedy wystraszył się zwykłej rzeczy) oraz stawiać granice (nie wchodzi do sypialni ani na łóżka). Nie ważne, że jest “nowy”, nie ważne, że jest szczeniakiem. Stado ma zasady i tego się trzymamy.

Zobaczymy na jak długo wystarczy nam energii i konsekwencji :-) Póki co w tym tygodniu pojedzie w odwiedziny do obcego mieszkania, za tydzień w dłuższą podróż (5h w aucie), a jak wszystko pójdzie dobrze to za 4 tygodnie będzie się pławił w Adriatyku.

Zwiedzamy dzielnicę

Hubert Wilczyński


informacje o cookies