Wpisy z miesiąca październik, 2009

Sprzedam smalec z psa

sobota, październik 17, 2009

“Biorę dużą znajdę ze schroniska. Oczywiście obiecuję świetną opiekę i przyjaźń na całe życie. Przez pół roku podkarmiam, żeby złapał trochę sadełka. A potem wieszam za tylne łapy na haku i podcinam gardło, żeby spłynęła krew. Doszedłem do takiej perfekcji, że razem z rozporcjowaniem i przetopieniem zajmuje mi to parę godzin. Wychodzi kilka słoików smalcu i jeszcze żarcie dla kolejnych psów będzie. ”

Mniej więcej coś takiego przeczytałem kiedyś w internecie. Wtedy myślałem, że to jakiś “troll” podsyca dyskusję. Ostatnio jednak obejrzałem reportaż na TVN o wyrobie smalcu z psów. Ba, Pani Reporter nawet kupiła słoik od “producenta”. Poszperałem więc znów w sieci i okazuje się, że to dosyć popularny proceder - szczególnie w górach i na małych wioskach. Bo niby chorobę wyciąga. Produkt rozchodzi się raczej w środowisku znajomych, aczkolwiek jak pokazuje przykład z TVN ludzie z zewnątrz też mogą go kupić.

Ścisnęło mnie w dołku i dostałem napadu grypy. Jak można być takim (przepraszam za słowo) skurwysynem? Mój pies ma teraz 3.5 roku. Jest dużym labradorem. Łatwo można go utuczyć. Za 4-5 lat pewnie zacznie go dopadać starość - czy mam go wtedy zeżreć? Przetopić na smalec, żeby uratował moje dziecko od potencjalnej choroby? Krew mi wrze na samą myśl o tym.

Wszystkim wyznawcom takich metod leczenia chciałbym polecić inną, zastępczą, również stosowaną w XVIII i XIX wieku, a mianowicie wstrzykiwanie rtęci do krwobiegu. Leczy kiłę, rzeżączkę, zapalenie płuc, choroby wieńcowe i nie dopuszcza do raka. Wszystkie choroby likwiduje maksymalnie w miesiąc - toż to szlachetny metal.

Gdybyście gdziekolwiek spotkali się z takim procederem alarmujcie natychmiast. Poniżej jest link do strony kontaktowej Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami - oni już będą wiedzieć co zrobić z delikwentem:
STRONA TOZ

Hubert Wilczyński


informacje o cookies