Wpisy z miesiąca kwiecień, 2008

Patyczaki - ciąg dalszy

środa, kwiecień 23, 2008

PATYCZAKI – jak wspominałam w poprzedniej notatce, w zeszłym roku stałyśmy się posiadaczkami dwóch sztuk patyczaków rogatych. Okres letni mijał, patyczaki rosły a my intensywnie zastanawiałyśmy się, dlaczego nie powiększa się gromadka naszych maluchów. Na początku sądziłyśmy, że może są jeszcze zbyt młode i prawdopodobnie tak było. Jednak, kiedy zmieniły ostatni już raz skórkę i osiągnęły rozmiary dorosłych owadów, troszkę nas zmartwiło, że nie widać młodzieży. Jednak po 7 miesiącach od dnia, kiedy patyczaki trafiły do nas, na szybie terrarium pojawiło się „coś”. Przypominało to raczej cieniutką nitkę na łapach niż patyczaka, jednak to był młody patyczak. Trzeba było się dobrze jemu przyjrzeć, żeby stwierdzić, że faktycznie to młode. Po kilku dniach było ich już 14. Miałyśmy nadzieję, że może to koniec tego wylęgu, jednak następnego dnia było ich znów o kilka sztuk więcej. Ostateczne liczba młodych wyniosła 77 sztuk. Trochę się tym przeraziłyśmy, bo rozmiary naszego terrarium nie są duże i zrobiło się troszkę ciasno. Jednak część z nich, po osiągnięciu wieku 2 – 3 miesięcy trafiła do innych domów, część niestety nie przeżyła a część jest z nami do dziś. (na fotografii w ulubionej pozycji czyli wisząc do góry nogami)

Patyczaki  do góry nogami

Patyczaki do góry nogami 2

Młode rosły bardzo szybko i dość często zdarzało się, że znajdowałyśmy kilka skórek wiszących rano po nocnym żerowaniu. Stwierdziłyśmy też, że wzrosła ilość pokarmu, jaką wstawiałyśmy do terrarium i częstotliwość jego wymiany.

Teraz parę słów o dorosłych – są dużo mniej ruchliwe od młodych. Zdarza się nam wypuszczać je z terrarium, ale jak były młodsze to zdecydowanie więcej „zwiedzały” – teraz zasiądą i co najwyżej poruszają łapami w miejscu. Zdecydowanie różnią się kolorystycznie od młodych – młode są w odcieniach zieleni od bardzo jasnego do soczyście zielonego koloru natomiast dorosłe zdecydowanie bardziej przypominają patyki lub gałązki. Są brązowe, dużo grubsze od młodych.

Jeden z naszych dorosłych już patyczaków nie ma dwóch przednich łap, więc zdarza się nam dokarmiać go „z ręki” (patrz – foto) ale sam radzi sobie również bardzo dobrze.

Patyczak jje z ręki

O tym, jak urządzałyśmy terrarium dla naszych patyczaków – następnym razem.

Małgorzata Najda

O patyczakach słów kilka

niedziela, kwiecień 13, 2008

PATYCZAKI – w zeszłym roku na skutek dość intensywnych próśb mojej córki, zgodziłam się na posiadanie przez nią parki (dwóch sztuk – wtedy jeszcze nie wiedziałam, że 99 % tych owadów to płeć żeńska a „panowie” są rzadkością) PATYCZAKÓW. Dziś mam ich dużo więcej – dwa dorosłe, które mają w tej chwili około 12 centymetrów długości i całe stadko (46 sztuk) maluszków (wykluły się na początku stycznia i mają teraz od około 3,5 do 6 centymetrów długości).

Nie znałam się na zasadach hodowli powyższych ani ich żywieniu. W sklepie, w którym kupiłyśmy naszych „roślinożerców” pouczono nas, że najlepiej „to karmić je tartą marchewką”. Dziś po kilku miesiącach dożywiania moich maluchów wiem, że nie był to dobry pomysł. Generalnie patyczaki są roślinożerne, jednakże marchewką gardzą. Latem karmiłyśmy je przyniesionymi prosto z krzaczka świeżymi liśćmi jeżyn i dzikiej róży. Podpowiadano nam, zresztą słusznie, że można je karmić również liśćmi malin, bluszczu ogrodowego, lipy, sałatą, liśćmi drzew owocowych i liśćmi pietruszki jednak moje maluchy najchętniej zajadały się jeżynami. Problem zaczął się w okresie jesienno – zimowym – próbowałam różnych sposobów na przechowanie jedzenia dla nich na zimę, ale zbawienny okazał się najprostszy. Mianowicie maluchy z dużą chęcią jedzą….melisę, którą kupuję im w sklepie spożywczym w postaci krzaczków świeżych ziół.

Z uwagi na fakt, że patyczaki prowadzą nocny tryb życia, efekty „jedzeniowe” widoczne były zawsze rano – poobgryzane listki świadczyły o solidnym apetycie. Rano też zdarzało się, że odnajdowałam skórkę wiszącą gdzieś na liściach. A to oznaczało, że któryś „urósł” – patyczaki rosnąc zmieniają skórę i często zdarza się, że w trakcie takiej wymiany „tracą” łapy. Niejednokrotnie jednak przy kolejnych zmianach łapy te odrastają. Niestety, jeden z moich teraz już dorosłych patyczaków po ostatniej zmianie skórki nie odzyskał dwóch przednich łap, jednak znakomicie sobie i bez nich radzi.

PATYCZAKI nie są wymagającymi stworzeniami. Opieka nad nimi polega głównie na dostarczaniu świeżego pożywienia, zraszaniu (przynajmniej raz dziennie) terrarium oraz zapewnieniu właściwego (szczególnie, jeżeli chodzi o rozmiar) terrarium. Terrarium, wysypane ściółką (ja mam włókno kokosowe, ale może też być inny rodzaj ściółki) powinno być przewiewne, gdyż wilgoć, jaka powinna w nim panować, nie może spowodować pleśni w terrarium, a rozmiar terrarium powinien być dwa i pół razy większy od naszych milusińskich z uwagi na umożliwienie im wygodnej i bezpiecznej zmiany skórki.

Patyczaki

Obserwowanie rozwoju maluszków jest bardzo absorbujące. Tym bardziej, że zmienia się u nich zarówno zabarwienie skóry jak i ich ogólny wygląd. PATYCZAKI przypominają swoim wyglądem kawałek kijka lub gałązkę roślinki i często znalezienie ich rano może zająć dużo czasu. Zlewają się z tłem roślin i w ciągu dnia przeważnie siedzą w jednej pozycji. Można wtedy delikatnie dmuchnąć w stronę terrarium – wtedy zaczynają się bujać w rytm niesłyszalnej muzyki.

Z własnego doświadczenia polecam wszystkim chętnym zainteresowanie się tym owadami. Opieka nie jest trudna ani absorbująca a przyjemność obserwowania rozwoju i życia PATYCZAKÓW jest naprawdę potężna. Jest to też niesamowity relaks. (Osobom zainteresowanym, a chcącym zająć się hodowlą patyczaków, jestem w stanie oddać łącznie 44 sztuki młodych)
Kontakt – gg 8519922)

Małgorzata Najda


informacje o cookies