Wpisy z miesiąca styczeń, 2007

Co pies robi zimą?

środa, styczeń 24, 2007

Spadł śnieg, wszędzie jest biało. Puchu już chyba ze 20cm. Zima znów zaskoczyła drogowców, ale nie o tym chciałem pisać.

Chciałem napisać o moim psie, 10 miesięcznym labradorze, dla którego to pierwsza zima w życiu. Już za chwilę dowiesz się, jak zareagował na pierwszy śnieg, bez czego nie warto wychodzić na zimowy spacer oraz co jest bardziej podniecające niż smakołyki Eukanuba Healthy Extras Junior.

Środa, 24 stycznia 20:05. Zapada szybka decyzja, że spróbujemy się wybrać z psem do parku. Niestety od jakiś 3 miesięcy musieliśmy ograniczyć wieczorne spacery. Powód jest prozaiczny - jest za ciemno. Nasz czarny terrorysta po prostu znikał w parku z pola widzenia, co nie wprawiało nas w komfortową sytuację. Ale dziś nareszcie jest szansa!!! Śnieg spowodował, że w parku jest jasno jak w pochmurny dzień.

Ciepłe buty, czapki, rękawice, kieszeń pełna smakołyków - jesteśmy gotowi. Pies początkowo nie wie o co chodzi. Wącha, skacze, liże, połyka. Po chwili wyraźnie mu się podoba. Wskakuje w zaspy i merda wesoło ogonkiem.

Rozpoczynamy przebijanie się przez nieodśnieżoną ulicę. Nieocenioną pomocą okazuję się zakupiona kilka miesięcy temu obroża uzdowa. Inaczej po prostu sunelibyśmy po śniegu ciągnięci przez nieokrzesane zwierze.

Docieramy do parku, spuszczamy psa ze smyczy. Obserwujemy zachowanie, które znajoma z psich spacerów w parku nazwała “psi pierdolec” :-) J (tak, to imię psa - czytane Dżej) podkula delikatnie ogon, wypina grzbiet w pałąk i biega bez wyraźnego celu w koło co chwila jedząc śnieg lub tarzając się w nim.

Po kilku minutach znajduje prawie dwumetrowy patyk. Zabawa jest przednia. Biega swobodnie co chwila podbiegając do nas starając zaprosić do zabawy. Niestety wbiegając pomiędzy mnie i Natalię z takim drągiem poobijał nam trochę piszczele. Zmieniamy taktykę. Jak tylko podbiega zabieramy mu patyk, łamiemy na pół i wyrzucamy daleko w śnieg. “Szukaj, szukaj, szukaj”. Po chwili patyk się znajduje, ale już nie ten sam.

Ten wygląda jak kij do hokeja. Psu najwyraźniej się to podoba, bo biega z nim w koło. Wygląda jak pług śnieżny. Jutro chyba zlecimy mu odgarnięcie podwórka.

Wchodzimy w alejkę, mocno osłoniętą przez drzewa. Wykorzystując sytuację, że pies zainteresował się czymś pod mała choinką potrząsam nią. Pies zmienia na parę chwil kolor na biały. Nie trwa to jednak długo. Otrzepuje się i pędzi w krzaki znikając na dłuższą chwilę z pola widzenia.

Zaczynamy się zastanawiać, czy nie bezpieczniej byłoby użyć smyczy flexi. W połączeniu z obrożą uzdową na pewno by się sprawdziła. Pies jednak wraca po chwili chwytając pozostawiony “pług śnieżny” i pędzi dalej. Żałujemy, że nie mamy aparatu. Jeśli śnieg utrzyma się do jutra, na pewno zrobimy małą sesję zimową.

Zrobiliśmy jedno kółko w parku i zajęło nam to 40 minut!!! Pies też wygląda na mocno wybieganego. Jednak spacer w śniegu jest bardziej wyczerpujący. Buty zaczynają przemakać - to znak, że trzeba udać się w kierunku domu.

Próbuję zwabić psa na smakołyki, jednak śnieg jest bardziej ekscytujący. Z pomocą przychodzi patyk. Łapiemy psa i zapinamy mu jedynie zwykłą obrożę. Przy wyjściu z parku pies omal nie wciąga mnie na jezdnię - na szczęście ruch jest minimalny. Po prostu nie jestem go w stanie utrzymać z tak słabą przyczepnością do podłoża.

Nie ma co zwlekać, zapinamy obrożę uzdową. Zmiana ról i tym razem to ja prowadzę psa, nie odwrotnie. J podąża bez problemów w kierunku domu. Wie, że za chwilę kolacja i jego ulubiona karma dla psów Royal Canin Labrador Junior.

Jaki z tego morał?
Bardzo prosty. Musisz po prostu spędzać z psem dużo czasu. Uczyć go podstawowych komend oraz chodzenia przy nodze. Albo … Tak, albo zaopatrz się w odpowiednie artykuły zoologiczne, które ułatwią Tobie i psu życie.

Kończe na dziś, mój pies właśnie nabrał sił po dobrej kolacji i zaczyna układać się do snu. Myślę, że na mnie też pora.

Hubert Wilczyński


informacje o cookies