Wpisy dla kategorii

ptaki

Ptasi móżdżek czy super inteligencja?

poniedziałek, listopad 22, 2010

Kto z Was miał kiedyś papużkę falistą i udało mu sie nawiązać z nią “przyjacielską” relację wie, że określenie “ptasi móżdżek” oznaczające brak inteligencji nie może mieć w odniesieniu do niej zastosowania. To drobne, kolorowe, pierzaste zwierzątko cechuje zdolność szybkiego uczenia się (brzmi jak zaleta podawana w CV;)), a co z tego wynika - dobra pamięć oraz umiejętność wykorzystywania tych cech w określonych sytuacjach :)

Pamiętam dobrze moja zieloną fruwającą przyjaciółkę Lili, która po kilku miesiącach wspólnie spędzonego czasu nauczyła się rozpoznawać swoje imię, którym zwracałam się do niej kiedy byłyśmy razem. Z jaką radością odkryłam pewnego dnia, że przylatuje do mnie kiedy ja wołam po imieniu
(często pozostawiałam jej klatkę otwartą, pamiętając jednak o tym, by okna w całym mieszkaniu były zamknięte). W tym samym czasie nauczyła się też rozpoznawać gest, którym ją wołałam czasem bez użycia słów: wyciągnięta do przodu ręka i prosta dłoń, na której mogła wylądować niczym samolot na lotnisku ;)

Lubiła tez lądować na drzwiach od pokoju (jeśli pozwalacie papużce siadać na drzwiach uważajcie, żeby przypadkiem nie przytrzasnąć jej nóżek) i na szafie, na której leżały cięższe od niej ze 2-3 razy ramki od obrazów. Pewnego razu postanowiła zrzucić z szafy taka ramkę (nie wiem skąd miała tyle siły;)) i patrzyła - tak śmiesznie z łebkiem schylonym w dół - jak ramka spada na podłogę. Nauczyła się szybko, że spadająca ramka robi dużo hałasu i powtarzała te czynność wielokrotnie ;) Miało się wrażenie, że robi to dokładnie w celu, by zwrócić na siebie uwagę - ponieważ działo się to najczęściej wtedy, kiedy nie mogłam się nią zajmować.

Słyszałam o papużkach falistych, które nawet nauczyły się mówić pojedyncze, proste słowa jak: “dzień dobry” - mojej jednak nie udało się tego dokonać;) Ale radość, której mi na co dzień dostarczała swoimi
pociesznymi zachowaniami (śpiewała do samej siebie w lusterku, kąpała się z niewymowną pasja w kroplach wody spływających po liściach mleczu, który latem wieszałam w jej klatce przez co wyglądała potem jak “zmokła kura”, dreptała i podskakiwała zabawnie po moim biurku, “obkupkala” mi
kiedyś podręcznik do francuskiego oraz zjadła pół gazety;), jadła też razem ze mną z talerza siedząc sobie grzecznie na jego brzegu;)) potrafiła poprawić w jednej chwili moje najgorsze nawet samopoczucie, jeśli zdarzył mi się jakiś “słabszy dzień” i przywrócić mi dobry humor, a takich umiejętności - przyznajcie sami - brakuje czasem niejednemu homo sapiens;)

A jak zachowują się Wasi pierzaści przyjaciele? :)

Jagoda


informacje o cookies