Wpisy dla kategorii

porady

Drapak dla kota

sobota, październik 15, 2011

Czy kot potrzebuje drapaka?
Gdybyśmy zapytali samego zainteresowanego, zapewne nie wiedziałby po co zawracamy mu ogon. “Mam swoje miejsce do wylegiwania się, mam się gdzie schować, a pazury ostrzę na czymkolwiek”. Przekładając na język ludzki otrzymujemy ciepłą kanapę, szafę z ubraniami i zmasakrowane futryny i nogi od krzeseł. Czyli najpierw oszczędziliśmy stówkę, bo po co nam dodatkowy mebel w mieszkaniu, a później wyrzucamy pięć stówek, bo nasz ulubiony fotel wygląda jak przeciągnięty po żwirze :)

Przejdźmy do meritum (nie mam na myśli banku) - jak wybrać odpowiedni drapak dla kota?
W zależności od dostępnej wolnej przestrzeni oraz zasobności portfela, mamy co najmniej kilka opcji. Poczynając od najprostszej, sprawimy kotu sizalową matę lub słupek, które są idealne do wbijania i ostrzenia pazurków. Bardzo ciekawym rozwiązaniem są tzw. drapaki narożne, które możemy zamontować na futrynach lub narożnikach mebli.
Wersja bardziej rozbudowana, to konstrukcja ze słupkiem, domkiem i “platformą” do wylegiwania się i spoglądania na świat z poziomu wyższego niż podłoga czy blat stolika. Często producenci dorzucają też różne zwisające i dyndające zabawki - przecież nie samym wylegiwaniem się kot żyje.
Największe kocie meble mogą sięgać sufitu i składać się z wielu platform, domków, schowków i zabawek. Istny koci azyl i raj. Widziałem kilka takich konstrukcji i muszę przyznać, że robią wrażenie. Szczególnie jeśli korzysta z nich kilka kotów.
Czasami zdarza się tak, że kot podchodzi do nowego drapaka “z taką pewną nieśmiałością”. Możemy przyspieszyć proces oswajania się z nowym przedmiotem używając nieocenionej kocimiętki - w sprayu lub sproszkowanej.
Podsumowując cały wpis - nie zastanawiajcie się nad tym czy, ale jaki drapak dla kota kupić lub zbudować samemu.

Sorry chomiku

środa, listopad 17, 2010

W wielkiej księdze kaprysów i roszczeń dziecięcych był sobie stworek plasujący się gdzieś między, lalką, Lego, resorakiem, puzzlami, a kotem, psem, kanarkiem czy rybkami… Chomik (Cricetinae) – niedrogi stworek, kupiony w sobotę, zabity we wtorek. Tragiczny jak sardynka, słodki zwierzaczek, który tyle poznał śmierci, cichych jak bąk morderstw raczej ile ma wygięć dziecięcej wyobraźni szlaczek. Ginęły w tunelach, resorkach, w ogniu polewaczek, w zupach, piaskownicach, pod ostrzem maczet, w rakietach, butelkach, rurach i pod kołami taczek, a to przecież życie było… nie firmowy gadżet…

Cytat za: http://sorrychomiku.pl/

Nowa inicjatywa L.U.C.’a - jakże aktualna w kontekście niedawnego wpisu na naszym blogu.

Hubert Wilczyński


informacje o cookies