Wpisy dla kategorii

koń

Obiektywnie patrząc koń to przeżytek

niedziela, maj 18, 2008

Tydzień temu miałem okazję pierwszy raz w życiu dosiąść konia. Było to całkiem ciekawe doświadczenie. Byliśmy razem z grupą. Ta część, która potrafiła już jeździć pojechała w teren, a reszta, w tym ja, jeździła po wybiegu. Oczywiście większość czasu chodziliśmy sobie w kółeczko, ale było kilka prób kłusowania. Zupełnie nie potrafiłem poruszać się w siodle i w momencie kłusowania słychać było tylko klapanie moich pośladków. Niestety nie było profesjonalnego intruktora i właściciel koni próbował coś nam przekazać pokazując na ziemi ruchy, jakie mamy robić.

Nie dałem jednak za wygraną. Pomimo nieznajomości techniki jazdy “coś” zaiskrzyło. Spodobała mi sie jazda. Poczułem pewien rodzaj wolności, a jako że byliśmy właśnie w Bieszczadach moja wyobraźnia już wizualizowała przejażdzki terenowe po tej pięknej krainie. Po powrocie do Wrocławia znalazłem najbliższą stadninę i umówiłem się na niedzielę na godzinkę jazdy. Dostałem konia, wpuszczono mnie na wybieg i razem z 10 innymi osobami rozgrzewaliśmy się przed treningiem. Niestety ja byłem największym żółtodziobem.

Hubert na koniu

Zajęcia prowadziła Pani instruktor, która zna się na rzeczy. Opowiedziała mi, jak mają wyglądać ruchy, a potem na lonży zrobiliśmy kilka ćwiczeń. Od razu załapałem o co chodzi z tymi ruchami. Oczywiście przedemną długa praktyka, ale przynajmniej wiem co mam praktykować :-) Zaczęliśmy kłusować wkoło po wybiegu, zmieniać kierunek jazdy, a doświadczona część grupy również galopowała. Po około 40 minutach nogi dały znać o sobie i musiałem zrobić kilka luźnych rund, żeby odpocząć. Instruktorka nie pozwoliła mi się jednak długo obijać i zaraz znów kłusowałem z innymi.

Podsumowując chciałbym każdemu polecić, żeby spróbował jazdy konnej. To naprawdę mądre i wdzięczne zwierzęta, a sama jazda sprawia naprawdę wiele frajdy i radości. Niestety na początku boli trochę zadek, ale nie ma nic za darmo. W temacie kosztów nie są to jakieś kosmiczne pieniądze. Godzina jazdy kosztowała 30zł. W sumie wyszło, że jeździliśmy 1:20h. A najważniejsze, że wszystko odbywa się pod okiem naprawdę fajnej instruktorki. Wygląda na to, że wkręcam się w nowe hobby. Zobaczymy na ile starczy mi zapału. Na razie mega motywacją są cały czas wizje przejażdżek w pięknych okolicznościach natury.

Hubert Wilczyński


informacje o cookies