Po co komu ten BARF?

maj 22, 2017

Internet zalewa fala drastycznych filmów i zdjęć psich misek z krwawym, surowym mięsem, całymi ptakami łacznie z piórami i rybimi głowami. I to wszystko pięknie przyozdobione żółtkiem z kurzego jajeczka. Psy? Szczęśliwe! Właściciele? Wyglądają na zadowolonych.
Dla jednych będzie to nowa moda, coś czym można się snobować w towarzystwie (mój Fafik to je tylko całe przepiórki i łososia prosto z Norwegii), dla innych zupełnie naturalna rzecz, wszak psy są mięsożercami i to dla nich najlepszy posiłek, najbardziej zbliżony do natury.

Takoż i w sklepach pojawiła się oferta dla opiekunów, którzy są bardziej leniwi i nie chce im się porcjować i trzymać w zamrażarce 30kg surowizny. Wszelkiego rodzaju batony czy mielonki, sporządzone według receptur zbliżonych do tych domowych (według producentów), a do tego całe mnóstwo suplementów. A to drożdże, a to olej z wątroby, czosnek, czystek i morskie algi.
Oczywiście większość tych produktów była znana i dostępna juz wcześniej (używane regularnie przy karmieniu karmami gotowymi), ale teraz dodatkowo zyskały one na znaczeniu i przeżywają drugą młodość.

I tak np. rewelacyjny suplement z algami morskimi,
czyli Beaphar Algolith:

Algolith

http://www.zoologiczny.sklep.pl/Beaphar_Algolith_maczka_z_alg_morskich_dla_zwierzat_domowych_500g__28_218_556___9584

Lub inna znana od wielu lat rzecz, czyli tabletki ze zmielonymi żwaczami, Rumen Tabs

Rumen tabs

http://www.zoologiczny.sklep.pl/Mikita_Rumen_Tabs_suplement_diety_ze_zwaczami_dla_psa_100szt__28_218_534___15385

Swoją drogą podawanie psu naturalnych, suszonych żwaczy jako przekąski, to najlepsza rzecz jaką można mu dać, zaraz po spacerze, zabawie i uchu wołowym :)

Jeśli chcielibyście poczytać więcej o BARFie, to istnieje kilka aktywnych grup na Facebook’u, gdzie znajdziecie ogromna ilość praktycznej wiedzy i kontakt do tysięcy właścicieli psów, którzy zmienili psią dietę z chrupków na dietę BARF.
I na koniec pamiętaj, zanim zaczniesz, najpierw obowiązkowa wizyta u weterynarza i komplet badań.

Weekendowy przegląd sklepów stacjonarnych

marzec 20, 2017

W ostatni weekend zrobiliśmy sobie mały rajd po stacjonarnych sklepach zoologicznych w Warszawie.
Ot tak żeby popatrzeć co w trawie piszczy, jak prezentowane są produkty na półkach, jakie ciekawe zwierzaki można znaleźć
w wolierach i terrariach. I powiem Wam, że wcale dobrze nie jest, szczególnie w małych sklepach.
Generalnie zauważam dwa trendy:

Sklepy sieciowe:
Niby duże powierzchnie, dużo towaru, kilku sprzedawców, ale … ceny z kosmosu! W akwariach sporo chorych, a nawet martwych! ryb.
Gryzonie na wolierach czasami w opłakanych warunkach (celowo poszliśmy w sobotę po południu, kiedy jest najwięcej ludzi).
próbowaliśmy nawiązać jakąś rozmowę ze sprzedawcami, ale zdecydowana większość zabiegana.

Małe i średnie sklepy:
Tutaj z kolei rzucił nam sie w oczy inny trend, w sporej części takich sklepów możemy znaleźć tylko podstawowy asortyment, zdarza się, że półki świecą pustkami.
Jest trochę taniej niż w sieciówkach, sprzedawcy (zwykle właściciele) mają więcej czasu na rozmowę i przykładają większą uwagę do tego, kto i po co do nich przychodzi.
Takich dobrze zaopatrzonych i z zadbanymi zwierzakami naliczyliśmy może 3 (a odwiedziliśmy w sumie 11). Jeśli mielibyśmy wskazać faworyta, to zdecydowanie sklep Aga-Zoo na ulicy
Jana Kazimierza 47 (Wola/Odolany) - przenieśli się tam niedawno z Fortu Wola. Na minus brak zbiorników z akwariami (oferta akwarystyki też dość uboga), na plus bardzo szeroki wybór produktów dla psów, kotów, królików i gryzoni oraz czyściutka woliera ze zdrowymi zwierzakami.

Jak się dowiedzieliśmy (i później sprawdziliśmy) mają też swoją stronę www.aga-zoo.pl i aktywnie udzielają się na Facebook’u - sporo zdjęć Klientów z psiakami na zakupach.


informacje o cookies